Od kilku lat polscy konsumenci pytani o preferowane kanały reklamowe w pierwszej trójce wymieniają niezmiennie: telewizję, direct mail i POS czyli reklamę umieszczaną bezpośrednio w sklepach lub placówkach usługowych.

Niewątpliwie fenomenem jest w tym zestawieniu direct mail, czyli materiały drukowane, co do zasady wrzucane do skrzynek na listy. Badanie realizowane przez ARC Rynek i Opinia kolejny rok pokazuje, że w dekadzie oszałamiającego tempa, w jakim cyfryzuje się nasze życie codzienne, drukowane materiały promocyjne wciąż cieszą się zainteresowaniem konsumentów.
Prawie połowa badanych uważa, że byłoby dobrze, gdyby sklepy internetowe wysyłały papierowe katalogi, najchętniej z kuponami rabatowymi.
Jeszcze większa grupa respondentów tego samego badania, deklaruje, że czyta lub przegląda listy z zawartością reklamową oraz ulotki albo gazetki promocyjne. I chętnie, tym co tam znajduje, dzieli się z rodziną i znajomymi.

W efekcie 42 proc. Polaków - co najmniej raz w tygodniu - robi zakupy zainspirowane promocjami z gazetki sieci handlowej.
Jeśli konsumenci nie sięgają po papierowe materiały reklamowe, to dlatego, że nie chcą gromadzić makulatury. I całkiem spora grupa (45 proc.) uważa, że np. gazetki promocyjne sieci handlowych powinny być drukowane na papierze pochodzącym z recyklingu. Ale już tylko nieliczni (22 proc.) faktycznie zwracają na to uwagę.
Generalnie materiały drukowane, jak wynika z badania ARC Rynek i Opinia, są dla konsumentów najmniej irytujące i z tego powodu traktowane życzliwie. W przeciwieństwie do telemarketingu, sms-ów reklamowych i e-maili, a także (co może być zaskakujące w kontekście innych deklaracji) telewizyjnych bloków reklamowych, które irytują co drugiego konsumenta.
ARC Rynek i Opinia zapytało respondentów również o kwestie związane ze sztuczną inteligencją (AI) w reklamie.

Jak się okazuje na dziś konsumenci zachowują neutralną rezerwę wobec kreacji tworzonych z wykorzystaniem AI.
Ta licząca 35 proc. grupa badanych ani nie chwali, ani nie krytykuje marketerów tworzących reklamy za pomocą narzędzi AI. Natomiast entuzjastów, podobnie jak krytyków jest wyraźnie mniej – obie te grupy liczą po dwadzieścia kilka procent. Wreszcie 19 proc. respondentów nie wyrobiło sobie jeszcze zdania na ten temat.